Najwspanialszy tata na świecie…
Dick i Rick Hoyt to ojciec i syn. To także zespół sportowy, który może nie odnosi sukcesów medalowych, ale żaden medal i żadne wyniki nie są w stanie pokazać co ojciec robi dla swojeo syna.
Oboje brali udział w 85 maratonach, 8 pięciokilometrowych spływów łódką i tego samego dnia 180 km rowerem. Dla normalnego sportowca to nie są imponujące wyniki… Ale nie dla Rick’a który jest całkowicie niepełnosprawny. Do tej pory nie spotkałem człowieka, który byłby tak wytwały. Gdyby Rick potrafił mówić, wiem co w tej chwili powiedziałby… “Mam najwspanialszego tatę na świecie…”. I ciężko się z tym nie zgodzić. A film poniżej, poprostu jest piękny.
Górnik dostał a nie wy?
To zdjęcie mówi wystarczająco wiele. A u nas wszystko się kręci wokół tego, że ktoś ma więcej niż my. Ktoś dostał więcej niż my. Ktoś dostał to lub tamto, a my nic. Ktoś… I co z tego że 23 rodziny górników dostaną po 30 tyś od państwa? Czy tak bardzo wam to przeszkadza? Ciekawe czy każdy autor komentarzy na portalach zgodził by się wymienić swojego ojca czy matkę na te 30tyś. Proponuję pomyśleć zamiast pisać takie bzdury… Czy tylko polacy potrafią być tak zawistni?

Po prostu życie…
Pięć po dwunastej więc pora już wstać
Dzień mocno chwycić nim on złapie mnie
Otwieram oczy i biorę się w garść
Nie ma czym przejmować się
Bo jest paru ludzi
Bo jest parę w życiu dobrych chwil
Bo jest parę złudzeń które warto mieć by żyć
Choć raz, tylko raz, tu na ten świat
Bóg nam pozwala przyjść
Zawsze lepsze coś niż nic…
Kilka słów z utworu “Ira - Parę chwil”. Heh, jakbym słyszał to co teraz czuję. W każdym razie wracam do rzeczywistości… Dla tych paru ludzi, chwil i złudzeń… Dzięki za to że jesteście.
Przeprowadzka…
Jutro już czeka mnie wyjazd… dokładnie rok temu wracałem do domu z czasowej wyprowadzki. Teraz chcę już na stałe się stąd wynieść. Chyba czas najwyższy rozpocząć nowy etap w życiu :) Jak będzie, to nie wiem… Mam nadzieję że wszystko się ułoży tak jak tego chciałbym. Dzisiaj wieczorkiem idę jeszcze na pożegnalną imprezkę ze znajomymi. Heh, z resztką znajomych - reszta już dawno się wyprowadziła :) Jak już się ulokuję we wrocku i będę miał dostęp do netu to napewno coś napiszę, a tymczasem do usłyszenia za jakiś czas…
Szykują się zmiany…
Nadeszła wiekopomna chwila ;) Zapadła decyzja że wyprowadzam się z mojego miasta :) No cóż, niestety nic mnie tu już nie trzyma, ani nie przemawia za tym abym tutaj został… Wszyscy znajomi już dawno wyprowadzili się z tej dziury - zostali tylko emeryci i dzieci tych, którzy niestety nie mają możliwości wyrwania się z tego miasta…
Oczywiście przeprowadzam się do Wrocławia. Uwielbiam to miasto i już miałem okazję mieszkać tam przez jakiś czas… Dokładnie rok temu :) I niestety znowu mnie tam ciągnie… mam nadzieję że na dłużej. Na chwilę obecną szukam mieszkania do wynajęcia, a za jakiś czas może się uda dostać jakiś kredycik na własne :)
Pozatym wszystkim już sobie zaplanowałem, że wykupię karnet na basen :) W końcu trzeba zacząć jakiś sport uprawiać a nie tylko Fifa06 na komputerku ;) Za mniejwięcej 2 tygodnie będę najprawdopodobniej przenosił swoje graty, ale jak narazie to w dalszym ciągu szukam chatki. Ponoć po sesji studentów jest większa szansa coś znaleźć :) Trzymać kciuki :)
Urwanie głowy…
Przez ostatni okres mam takie urwanie głowy, że sam już nie wiem nawet kiedy się kończy dzień a kiedy zaczyna… Tymbardziej że nawet nie mam czasu napisać czegokolwiek na blogu. Ale jestem dobrej myśli… już niedługo święta, sylwester. Będzie okazja aby w końcu trochę odpocząć. Przynajmniej mam taką nadzieję :)
A w skrócie to co się działo ostatnio:
- Firma działa i rozkręca się. Powoli aczkolwiek systematycznie
- Strona www nadal w toku… może po nowym roku :)
- Życie prywatne… a tu raz lepiej raz gorzej lub raz na wozie a raz w nawozie :)
- Zakupy - ostatni mój zakup to okulary… niestety czas zacząć używać. Ale tak jakoś przypadły mi do gustu, chyba nawet poważniej wyglądam w nich, a co :)
- Rozrywka - 2 wizyty na baletach w ostatnie weekendy i totalna porażka. Swoiste gay party… 5 kobiet, 5o facetów. Więc impreza rozpoczęła i zakończyła się jednym szybkim piwkiem i do domciu…
- Nałogi - chyba pijam coraz więcej kawy. Ale ponoć 50 filiżanek dziennie to dawka śmiertelna więc jeszcze sporo mi brakuje :)
I to chyba będzie narazie wszystko… Za kilka dni jak wyjdę z dołka prac to coś napiszę ;)
